Zaznacz stronę

Według Uniwersytetu SWPS w Sopocie – Wypalenie rodzicielskie to pojęcie totalnie nowe.

W latach 70 mówiło się o wypaleniu tylko w temacie wypalenia zawodowego. WHO uznało właśnie wypalenie zawodowe za jednostkę chorobową, w 2022 roku znajdzie się ono w oficjalnym rejestrze chorób. Dzięki badaniom nad wypaleniem zawodowym znalazło się właśnie
zainteresowanie wypaleniem rodzicielskim.

By to zrozumieć drugi rodzaj wypalenia teraz przyjrzyjmy się temu pierwszemu
zjawisku zwanym zjawiskiem wypalenia zawodowego.
Czołowa badaczka nad tym zjawiskiem Christina Maslach odkryła 3 elementy składające się na niego:

  1. Wyczerpanie emocjonalne i fizyczne( nie chce się na samą myśl wstać z łóżka)- traktowanie z dystansem podopiecznych w oderwaniu od nich, np. pielęgniarki za duże obciążenie w pracy w stosunku do zasobów odcina się od podopiecznych („tabletki na salę 18, pod okno”, zamiast „dla Kowalskiego” czyli odcina się od angażowania się w sprawy pacjentów, często to wpływa na, że cierpi na z powodu obniżonego poziomu własnej wartości i kompetencji-nie depresja lecz zaburzenie nastroju z przemęczenia,
  2. Odcięcie się – gdy praca polega na pomaganiu innym i chroniczne, przedłużające się momenty stresu, w którym sobie nie radzimy,
  3. Cierpienie z powodu niskiego poczucia wartości- obwinianie się za spadek wydajności spowodowany długotrwałym obniżonym nastrojem i wynikającym z nadmiernego przeciążenia, większego niż nasze możliwości.

Zbyt długotrwałe obciążenie może powodować:*bezsenność,*choroby somatyczne,*apatię.

Bardzo ważna cecha wypalenia:
„Bo żeby wypalić, trzeba zapalić”, „żeby zapalić innych musisz sam płonąć” – słyszymy często powtarzane slogany jak mantra- wypalenie może pojawić się w każdym momencie i na każdym etapie i obszarze życia, który właśnie daje nam sens w życiu jako człowieka. A dzisiejsi samodzielni rodzice są z pewnością zaangażowani w swoją rolę.

Syndrom wypalenia rodzicielskiego dziś jest na równi z wypaleniem zawodowym bo w konsekwencji wynika z chronicznego długotrwałego i przedłużającego stresu, z którym sobie niestety nie radzimy.

„Czuję się całkowicie wyczerpana rolą rodzica”- 8 na 100 przebadanych rodziców w Polsce jest wypalonych (zazwyczaj w tej liczbie przeważają matki), co sprawia, że jesteśmy w pierwszej 3 obok USA i Belgii na 45 krajów z wszystkich kontynentów, które wzięły udział w tym badaniu uzupełniając ten sam kwestionariusz.

Badanie w latach 80tych w USA dotyczyło zazwyczaj rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, zaś w Polsce badano rodziców dzieci autystycznych i to  dopiero w 2015 roku.

A oto charakterystyczne cechy wypalenia rodzicielskiego:

  • wyczerpanie fizyczne i psychiczne,
  • rezygnacja z życia,
  • brak motywacji do (samo)rozwoju,
  • trudności w pogodzeniu obowiązków rodzinnych i zawodowych,
  • poczucie winy, że sobie nie radzą,

I dlaczego?

Dlatego, że rodzice mierzą się z przytłaczających ich poczuciem odpowiedzialności, z perfekcjonizmem jak i przeinwestowaniem sił zasobów itd. w rolę dzisiejszego rodzica.

Matki przechodzą etap od totalnego zaangażowania w bycie rodzicem-super-puper-matką do bycia przytłoczoną, na którą wpływa ciągła presja, by robić wszystko na 100%, dowozić na czas, perfekcyjnie, idealnie. A presja ta jest silnie uwewnętrzniona stale nakręcana.

Fantastycznym przykładem są grupy otwarte publiczne i zamknięte grupy społeczne matek, gdzie matki dzielą się paletą emocji przez totalny zachwyt, wspaniałość uczucia bycia matką, odnowienie życia kobiety (grupa publiczna), złość, przeciążenie, zbyt mało czasu dla siebie, na wyjście do kina, rozrywki, zbyt wiele się od nich dziś oczekuje, natomiast już w wiadomości prywatnej przechodzą do totalnej szczerości.

Wcale to nie oznacza, że matka nie kocha dziecka- wręcz przeciwnie, bo wie, że mocno kocha lecz cierpi właśnie dlatego, że je kocha i że czuje z tego powodu się po prostu wypalona, przeciążona.

Jak można być przeciążonym skoro kocha się dziecko?

I tu pojawia się obwinianie w myślach: „Jestem złą matką”, „Widocznie jestem niedobrą matką”. Gdyby wypalenie dopadło ją w pracy mogłaby odejść z niej, pójść na urlop czy wziąć zwolnienie lekarskie, zaś od macierzyństwa odejść się zwyczajnie nie da.

Kiedyś na pewnym blogu przeczytałam, że rodzice dziś dzielą się po prostu na tych, którzy przyznają się, że dzieciaki dają popalić i tych, którzy się nie przyznają. Jak się okazuje w pierwszym przypadku to pomaga.

Z badań wynika też, że wypalenie rodzicielskie zależy od poziomu inteligencji emocjonalnej rodziców, czyli im wyższa inteligencja emocjonalna rodzica tym niższe wypalenie rodzicielskie. Do tej grupy należą matki młode, z dużych miast, wielodzietne matki. To wypalenie nie ma związku z ich wykształceniem, ani faktem, iż mają trudne dziecko.

Reasumując ważnym czynnikiem jest wsparcie najbliższego partnera (partnerki) życiowego, bliskich przyjaciół, opiekunów (płatnych, żłobków, przedszkoli) jeśli są blisko to rodziców. Zosie Samosie odchodzą powoli do lamusa w momencie, gdy kobieta odpuści przyjęty punkt honoru, że musi wszystko robić sama i poprosi sama o realne wsparcie czyli pomoc od osób najbliższych asertywnie.

Na koniec dodam, że autorzy badań nad wypaleniem rodzicielskim zastanawiali się, czy jest powiązanie wypalenia z zaniedbywaniem wobec dzieci i stosowaniem przemocy wobec nich w postaci szarpania, krzyki i jak się okazało w Polce jest i istnieje ogólne na to przyzwolenie. Wygląda to tak, że matka jest wykończona-ma dosyć już wszystkiego- dlatego czasami krzyknie- nawet da klapsa- potem ma poczucie wstydu z obawy przed osądzeniem innych (sąsiadów z bloku)- jest zestresowana tym co zrobiła i dodatkowo tym, że zareagowała głośno jest zestresowana, ponownie krzyknie i tak koło się zatacza. Można poznać taką matkę po słowach: „Bo wyjdę i nie wrócę”. W tym stanie ciągłego zmęczenia są podatne na konflikty, zdarza im się zaniedbywać dzieci czy maja mniejszą już chęć do dalszej prokreacji. Praca w domu z dziećmi to ciężka praca i może prowadzić do wyczerpania.

Nie jesteś z tym sama, Młoda Mamo-są już psychologowie online, którzy dają wsparcie indywidualne, w programach wspierających zajrzyj na www.mamamamoc.pl i poproś o rozmowę z psycholog.

Pamiętaj! To nie fanaberia, którą trzeba przetrwać lecz problem z którym można sobie poradzić a zwłaszcza problem powszechny. Dziś poradzić sobie to poprosić o pomoc choćby i tą odpłatną, gdy jesteście ogromnie życiowo, przedsiebiorczo zaangażowani czy przełamać się i poprosić o pomoc najbliższych przyjaciół, znajomych, dziadków, bo nie ma osób niezastąpionych, i nie na matkę spływają umiejętności macierzyńskie lecz wzajemne budowanie wioski przyjażni i wsparcia, i wspólne wychowywanie do społeczeństwa, dorosłego życia tego każdego tam młodego człowieka.

„Pomóż mi” to nie słowa litości czy okazanie słabości tylko wiara, że ją otrzymam i wcale nie przegrywam na rodzicielskim polu walki.

__________________

Koniec części pierwszej zainspirowanej kobiecym magazynem i doświadczeniach w social mediach.

Zachęcam Cię do skomentowania i podzilenia się w dłuższej wypowedzi jakie masz odczucia po przeczytaniu mojego artykułu.